Siostra mojego brata
poniedziałek, styczeń 26, 2009Pamiętam, że na pogrzebie rodziców trzymał mnie mocno za rękę.
Był ode mnie starszy. Silniejszy. Potem okazał się być też bardziej odporny. Odporny na cierpienie, na niepowodzenia, na życie. Uczył się, pracował, bawił. Był moim bohaterem. Nauczył się czerpać z życia, to co najlepsze. Ale nawet w gronie znajomych był zawsze sam. Sam dla siebie. Odkąd skończy? 16 lat wiedział, że zrobi wszystko, by życie należało do Niego. Że zostanie prawnikiem, w nienagannym garniturze będzie wychodził do pracy o 8 i wracał o 16. Pozna kobietę swojego życia, wybuduje dom. Że zawsze z poniesioną głową będzie opowiadał o swoim życiu. O rodzinie, żonie, dzieciach. Wiedział, że będzie ich bronił. Tak, jak po śmierci rodziców bronił mnie. Trochę z daleka, zawsze nieśmiało. Nigdy nie umieliśmy ze sobą rozmawiać. Pamiętam, że nocami poprawiał mi zadania domowe i zostawiał na stole. Bez słowa.
Czasem, kiedy myślał, że już śpię przykrywał mnie kołdrą. Nie robił tego, gdy nie spałam. Udawałam więc,że śpię.
Nigdy nie poznałam mojego brata.
Pamiętam, że na pogrzebie rodziców obiecałem sobie, że będę Jej bronił.
Przed dokuczającymi koleżankami, głupimi chłopcami, przed życiem. Była najsmutniejszą dziewczynką świata. Nawet uśmiechnięta miała ten nieopisany smutek w oczach. W tych wielkich, brązowych oczach. Nigdy nie zrozumiała śmierci rodziców. Nawet dorosła miała do nich żal. Słusznie, bo i ja miałem żal. Że zostawili tę kruchą dziewczynkę pod opiekę mnie. A ja nie umiałem. Nigdy nie powiedziałem, że Ją kocham. A Ona zawsze miotała się między życiem, a egzystencją. Żaden związek nie przetrwał dłużej niż kilka lat. Żadna praca nie była na stałe. Mieszkania zamieniała na większe, mniejsze, na te w Polsce i te za granicą. Nigdy do końca nie zdecydowała czy woli być lekarką czy rzeźbiarką.
Mimo upływu lat wciąż miała te wielkie, brązowe oczy. Oczy smutnego dziecka, któremu nikt nie mówił, że kocha.
Nidy nie znałem mojej siostry.
... mojemu Bratu