Archiwum z luty, 2009

o kocie bez życia

czwartek, luty 19, 2009

Mogłaby mieć imię, choć wcale nie musiała.
Mogłaby też mieć wiek, ale to wydaje się niepotrzebne.

          Jak większość ludzi oszukiwała siebie, że Jej życie jest spełnieniem marzeń. Że tak naprawdę ma wszystko, czego chciała.
Duże mieszkanie, dobry samochód, dość pieniędzy by nie musieć się z nimi liczyć. Pracę, która nie miała sztywnie określonych ram. Książki na półkach i świeże kwiaty w wazonach.
          Mogła więc spać do późna i nie licząc się z pieniędzmi wyjeżdżać na wakacje. Mogła, choć nigdy tego nie robiła. Nie lubiła spać do późna. Wiedziała też, że jeśli wyjedzie na drugi koniec świata nikt za Nią nie zatęskni.
          Nie lubiła swojej pracy, i szczerze zazdrościła wszystkim tym, którzy wychodzili z domu o 8 i wracali o 16. Rzadko jeździła swoim pięknym samochodem, bo nie czuła się zbyt pewnie za kierownicą.
Nie miała ani przyjaciół, ani nawet dalekich znajomych. Jej życie nie było spełnieniem marzeń. Było przeraźliwie puste i samotne.

         Któregoś dnia poddała się. Przestała oszukiwać, że ma wszystko. Przecież nie miała. I pewnie nigdy mieć nie będzie.
Kupiła więc kota, choć to zawsze wydawało Jej się jak przyznanie do winy. Do upadku i porażki. Kot był jak wielki transparent z napisem “Tak, nie mam nikogo innego”.
          Ten, którego kupiła, pewnego wrześniowego popołudnia, był spłoszony i niepewny. Nie lubił się bawić, ani przytulać. Jak większość kotów chodził własnymi drogami i nigdy nie zaprzyjaźnił się ze swoją panią. Pewnie Jego życie, też nie było takie jak sobie wymarzył.  

o pytaniach bez odpowiedzi

poniedziałek, luty 9, 2009

          Na chwilę przed zaśnięciem przypominało Jej się wszystko to, o czym wolałaby zapomnieć.
Twarze, obrazy, sytuacje. Przedawnione sprawy i nigdy nie wyjaśnione wydarzenia, niedokończone zdania.
          Mijały lata, a Ona coraz rzadziej pytała dlaczego Jej życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Nauczyła się nie rozumieć pewnych rzeczy, nie tęsknić do utraconych przyjaźni, nie kończyć niewypowiedzianych zdań. Nikt nie dowiedział się, że do samego końca miała nadzieję, że to się zmieni. Że pozna odpowiedzi, że któregoś, mniej lub bardziej, słonecznego dnia, ktoś wszystko Jej wyjaśni. I wtedy będzie mogła odetchnąć z ulgą i powiedzieć głośno “Ach, to dlatego”. Nigdy nie miała tak powiedzieć.

          Z biegiem lat szczegóły nie zacierały się ani trochę. Co wieczór przychodziły nieproszone choć wyraźne. Nigdy nie myślała o nich za dnia. Dni wypełniała Jej praca, rodzina i co jakiś czas zmieniający się przyjaciele. Ale zawsze, na chwilę przed zaśnięciem, stawały Jej przed oczami, wszystkie te obrazy, których wolałaby nie pamiętać.
Nie poznała odpowiedzi. Nikt nie pojawił się, by wyjaśnić.
          Kiedy zasypiała po raz ostatni znów przed oczami pojawiły się te same, dobrze znane obrazy. Przyjaciele, jeśli to faktycznie byli oni. Sytuacje, które nigdy nie miały się wyjaśnić. I wtedy, na chwilę przed śmiercią zrozumiała - na pewne pytania nie ma odpowiedzi. Nie zdążyła nikomu o tym powiedzieć.