Archiwum z grudzień, 2009

Rita Hansen

środa, grudzień 16, 2009

Wciąż słyszała łomotanie serca. Równe i miarowe, choć zdecydowanie za szybkie.
I choć nerwowo zaciskała szczupłe dłonie nie była zaskoczona. Żyła wystarczająco długo, by mieć w sobie tę niezachwianą pewność, że ten dzień nastąpi. W końcu. Może nawet czekała na niego całe życie.
Czasem, podczas jednej z bezsennych nocy, które nie przydarzały się Jej aż tak często, zastanawiała się, co będzie, co zrobi, gdy ktoś odkryje prawdę.
Nigdy przed nią nie uciekała. Zdawało się, że robi to za Nią życie. Jedno kłamstwo pociągało za sobą drugie, a potem kolejne i koleje. Zawsze, kiedy mówiła o sobie, miała wrażenie, ze opowiada jakąś bajkę. Prastarą historię powtarzaną z pokolenia na pokolenie, której treści nigdy się nie zapomina. Nie popełnia błędu. Nie myli wydarzeń. Niczego nie dopowiada i niczego nie ubarwia.
Była więc ciągłym opowiadaczem życia, które nigdy nie należało do Niej. A mimo to nie miała wrażenia, że się w tym zatraca. Wciąż pamiętała swoje imię i nazwisko. Choć, gdy teraz się nad tym zastanowiła, stwierdziła, że nie wypowiadała go głośno przez ponad 20 lat.
- Rita Hansen. Powiedziała prawie szeptem. Trochę tak, jakby chciała sprawdzić czy uda Jej się ułożyć głoski w jedną całość.

Ktoś wiedział. Nie była szczególnie ciekawa, kto zadzwonił dziś rano. Kto zaproponował spotkanie i komu tak bardzo zależało na tym, by świat poznał prawdę.
Pomyślała o mężu i dzieciach. Ale po chwili przecząco potrząsnęła głową.
Mąż nie żył od dłuższego czasu. Jaka to różnica czy znał Jej prawdziwe imię? I tak rzadko go używał.
Dzieci, wszystkie dorosłe i ciężko stwierdzić czy szczęśliwe, miały własne życia i własne, z całą pewnością prawdziwe, imiona.

Dłonie nadal drżały. Położyła je przed sobą i przez chwile przyglądała się im uważnie.
Na każdej z nich czas odcisnął swoje piętno. Pomarszczył skórę i ubarwił ją małymi, brązowymi plamkami.
Żadna z osób, które skrzywdziła swoim odejściem, nie poznałaby już tych dłoni.
Nie należały do Rity.

o tej

poniedziałek, grudzień 14, 2009

Cieszyła się na to spotkanie.
Miała Jej tyle do powiedzenia. Tyle do opowiedzenia.
Biorąc prysznic zaplanowała w co się ubierze. Czarna sukienka. Czerwone kolczyki. Włosy spięte czy rozpuszczone?
“Spięte” pomyślała w duchu. “Nie będą mnie drażniły”.
Wyczekiwała umówionej godziny. Narastało w niej podekscytowanie. Nie było strachu.
To nic, że nie widziały się prawie 10 lat. Obie, z lepszym lub gorszym skutkiem, zdążyły przez ten czas założyć rodziny, rozpocząć karierę. Przeprowadzić się, zmienić pracę.
Kilka razy w roku planowały spotkanie. Ale to jakoś nigdy nie dochodziło do skutku. Nagły wyjazd, choroba, czyjaś śmierć. Życie.
Ale teraz im się udało. Dziś miały się spotkać.
Umalowała się. Jak zawsze mocno podkreśliła oczy. Starannie się uczesała, nie szczędząc przy tym lakieru. Założyła płaszcz i wzięła torebkę.
Tak cieszyła się na to spotkanie.
Miała Jej tylko do opowiedzenia.

Nie umiała powiedzieć czy spotkanie było długie, czy krótkie. Czas przeciekał gdzieś między palcami.
Słowa ulatywały w bliżej nieokreśloną przestrzeń.
Niewiele powiedziała tamtego wieczoru. O niewiele Ją zapytano.
Przez kilka chwil siedziała przed Nią kobieta, która, w świetle małej lampki ustawionej na stoliku, trochę przypominała Jej Przyjaciółkę. Miała podobne, choć bardziej zmęczone oczy. Wciąż te same, opadające daleko za ramiona, czarne loki. Długie palce, a na nich kilka zbyt dużych pierścionków. Kilka zmarszczek wokół oczu.
Mówiła nieprzerwanie. O sobie, o swoim życiu, swojej pasji i swoich osiągnięciach.
Mówiła szybko, nerwowo się przy tym śmiejąc, tak jakby samą siebie chciała przekonać, że Jej życie jest idealne.
Mówiła długo. W końcu nie widziały się prawie 10 lat.

Na pytanie męża o to, jak udało się spotkanie, odparła, że znakomicie.
Przed zaśnięciem nie zdała sobie sprawy, że nie dowiedziała się niczego o swojej Przyjaciółce.
O tej, która tak cieszyła się na to spotkanie. O tej, która tyle miała Jej do opowiedzenia.
Naturalnie, i o tym nie wiedziała.
Zasnęła szybko. W końcu, spotkania po latach bywają męczące.