i.

Nie wszyscy znają pewien rodzaj smutku, z którym idzie się przez życie.
Pewien, trudny do określenia, stan umysłu, który raz po raz każe zapytać siebie o to, czy naprawdę jest się szczęśliwym. O to, czy to życie, jest właśnie tym.
Czy to u boku tego mężczyzny miałam się zestarzeć? Czy te dzieci miały być moje?

I wreszcie, czy mogłabym żyć inaczej?

Na ścianach w Jej domu wiszą Jej zdjęcia. Fotografie z młodości, która wydaje się być najszczęśliwym okresem w Jej życiu. Choć od dnia ich zrobienia minęło kilkadziesiąt lat, nie ulega wątpliwości, że była, i wciąż jest, piękną kobietą. Jednak gdzieś między subtelnością i delikatnymi dłońmi daje się zauważyć silny, nieustępliwy charakter. Na przestrzeni życia wielu określi go mianem trudnego. Może to coś ukryte jest w oczach? Teraz są już mniejsze. Smutniejsze. Jakby każdy kolejny rok odbierał im trochę blasku.

Czasem mam ochotę zapytać Ją, w którym momencie coś poszło nie tak. Która decyzja okazała się być nietrafiona.
Ale nie pytam. Obawiam się, że Ona sama nie zna odpowiedzi. Najpewniej też określenie, która sytuacja zaważyła na Jej późniejszym życiu, jest niemożliwe. Albo bezcelowe.

Wiem jednak, że było to dobre życie. Że w ogólnym rozrachunku mąż i dwoje dzieci, z których każde założyło własną, szczęśliwą, rodzinę, dają dodatni wynik. Podobnie jak wnuki i święta spędzone przy wspólnym stole.
Wiem też, że, mimo wszystko, nie było to szczęśliwe życie.

Nie wszyscy znają pewien rodzaj smutku, z którym idzie się przez życie. Pewien niedosyt, który każe wierzyć, że gdzieś indziej mogłoby być lepiej.
Ci, którzy nie znają, nigdy nie poznali mojej Babci.

30/10/2012

4 responses to i.

  1. nalow said:

    ostatnio rozmawiałam o tym z przyjaciółmi. i takie uczucie nie jest obce wielu. pomimo wszystko .

  2. Mommy.oholic said:

    Taki smutek istnieje. To coś na granicy permanentnego spełnienia i nieskończonego niedosytu. To jakby żyć w ciągłym przeświadczeniu, że może nie żyliśmy na tyle by nie mieć wątpliwości, że można było mocniej, bardziej, częściej.

  3. marysia said:

    czasami czuje taki smutek, ale już rzadziej. Na szczęście, bo męczy. Teraz wolę doceniać to, co mam. Pomyśleć ILE mam! i starać się pielęgnować to, co mam i czynić codzienność ładniejszą. To brzmi banalnie, ale moim zdaniem takie myślenie jest dojrzalsze i mądzrzejsze. Do tego dodam jeszcze słowa mojego mistza- Myśliwskiego:
    „A że żyć, żyłem, jak się dało czy musiało, to widocznie inaczej się nie dało, bo nikt przecież nie żyje, jak by chciał. A zresztą gdyby nawet się dało, jak by człowiek chciał, czy byłoby mu lepiej? Nigdy nie wiadomo, czy tak, jak człowiek by chciał, nie byłoby akurat gorzej. To może każdy ma nie tylko takie życie, jakie ma, ale i najlepsze, jakie mógłby mieć” i te słowa są bardzo mądre.

  4. marysia said:

    w ogóle bardzo mi się podoba napisany przez Ciebie tekst! i cieszę się, że na niego trafiłam, bo zmusił do refleksji :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>