a.

Wiem dobrze, że w życiu zdarzają się rozdziały zamknięte. Skończone i przeżyte historie, do których już nie ma powrotu.

Wiem też, że bywają historie wiecznie otwarte. Raz po raz rozgrzebywane i przerabiane na nowo.

Historia, którą mam zamiar opowiedzieć od wielu już lat należy do zamkniętych. Definitywnie. Być może dlatego jej słowa układają się z taką łatwością. I to w porannym, wciąż jeszcze sennym, autobusie.

W historii tej nie ma żalu za tym, co było. Z biegiem czasu pytania o to dlaczego i co tak właściwie się stało zastąpiła wdzięczność, że ta przyjaźń w ogóle miała miejsce. Bo, co do tego, że była to przyjaźń, nikt nigdy nie miał wątpliwości.

Czasem, choć bardzo rzadko, mi się śni. Znów mamy kilkanaście lat i spędzamy wakacje „na basenie”. Jak na dzieci przystało nie mamy zbyt wielu problemów. Te pojawiają się dopiero później przy okazji wyboru szkoły, pierwszych miłości zakończonych, a jakżeby inaczej, katastrofą. Spotykamy się „bliżej nieba”. W fioletowym pokoju, w którym pachnie ciężkim kadzidłem. Każdego wieczora wypijamy po kilka herbat.

A potem nasze drogi się rozchodzą. Tylko na moment. Na czas studiów. Nie wiemy jeszcze, ze nigdy już się nie zejdą. Ze „wakacje wszech czasów” były ostatnimi wspólnymi. I że noce przegadane aż do świtu już się nie zdarzą.

Mija kilka lat. Spotykamy się przy kawie, bo przecież my to my i czas ma niewiele do rzeczy.

Wymazuje ze wspomnień tamto spotkanie. Nieprzyjemne i pełne żalu. I ponowne, już ostatnie.

Wole pamiętać nas w lepszym wydaniu. W, naszych, lepszych czasach.

17/12/2012

One response to a.

  1. Tonia said:

    To co, kiedy wydajesz książkę?
    Czekam!
    :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>